Wszystko czego pragnę (II)

with 11 komentarzy

ebook sf erotyka
 
Ponieważ większość z Was używa telefonów, nie widzicie tam wiadomości, które umieszczam na panelu po lewej. Dlatego chciałabym, abyście z uwagą przeczytali kilka słów poniżej.
Po pierwsze: dziś tekst zamieszczony poniżej, jutro i w weekend Do piekła i z powrotem. Z pewnych względów zmieniłam kolejność, bo jak wiadomo zazwyczaj przeplatam teksty płatne i bezpłatne.
Po drugie: mam nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu pojawią się zapowiadane przeze mnie zmiany. Bardzo duże zmiany, więc proszę się nie wystraszyć, jak wejdziecie na bloga, a tam... 😉 Wtedy zyskacie również możliwość zapisania się na newsletter. Newsletter będzie totalnie bezpłatny i będę go wykorzystywać do co tygodniowego przesyłania nowych tekstów. Na początek będzie to Wygrana III. Ponadto teksty te nie będą publikowane na blogu, a po zakończeniu ich w newsletterze, zostaną przekształcone w ebooka i będą dostępne już jako treść płatna. Warto więc nie przegapić i zapisać się na samym początku. Przy czym nie mam tu na myśli jednego dnia, a około 30, więc spokojnie, zdążą nawet te osoby, które mojego bloga odwiedzają raz na miesiąc 😉 Nie trzeba będzie się tłoczyć przy "wejściu".
To na razie tyle, wracam do poprawiania kawałka na jutro. Wzięłam w obroty biednego demona i powiem Wam, że będzie zabawnie 😉
 

Po statku mogła poruszać się bez ograniczeń. Nie wiedziała czy uznano ją za nieszkodliwą, czy też za zbyt głupią, aby w czymkolwiek mogła zaszkodzić. Fakty były takie, że nie zamknięto jej, ani nie przydzielono osobistej straży. To było irytujące. Z drugiej strony, trudno było nie zauważyć, że cała załoga szykuje się do jakiejś akcji. Choć nie do końca rozumiała tę całą krzątaninę i większość wykonywanych czynności, instynkt podpowiadał, że były to przygotowania do walki.

Kapitan był niczym duch, najwyraźniej unikający towarzystwa niechcianego więźnia. To było przykre, ale z drugiej strony zaczynała rozumieć dlaczego. Wrodzona przekora dała o sobie znać i Amara niczym gończy ogar, podążała jego tropem przez cały statek. Nikt, prócz niego nie chciał z nią rozmawiać. Wzruszano tylko ramionami i odwracano wzrok. Załoga, zarówno jej męska jak i żeńska część, wydawała się zakłopotana obecnością człowieka na ich okręcie. I może odrobinę zła, że kapitan do tej pory nie zrobił z tym porządku. Osobnik wrogiej rasy, choćby nie wiadomo jak nieszkodliwy, musiał po prostu wzbudzać takie emocje. Ale byli zbyt zdyscyplinowani, by sprzeciwić się rozkazom.

Przez pierwsze kilka dni jeszcze się tym przejmowała, starając się unikać czyjegokolwiek towarzystwa. Potem przestało to mieć znaczenie. Chciała tylko jednego – znów zobaczyć jego twarz, usłyszeć głos.

W końcu zawędrowała do całkiem nieznanego miejsca. Mimo iż błąkała się po statku już od dłuższego czasu, to były zupełnie nowe rewiry. Ładownia przytłaczała swym ogromem i pełno tu było tych istot pochłoniętych pracą, dymu i snopów iskier. Najwyraźniej intensywnie nad czymś pracowano. Ostrożnie rozejrzała się dookoła. Mało kto zwrócił uwagę na jej obecność. Podążając wzdłuż ściany, przyglądała się doskonale zorganizowanej pracy, jakby ktoś niewidzialny pociągał za sznureczki, sterując wszystkim z wirtuozerską precyzją. Stanęła jak wryta, gdy wśród tego całego tłumu dostrzegła półnagiego dowódcę, mocującego się z jakimś żelastwem. Przyglądała się w podziwie napiętym muskułom, doskonale wyrzeźbionemu ciału. Nawet teraz, pokryty smarem i potem, obudził jedynie zachwyt. Pewnie jeszcze długo stałaby jak przysłowiowy słup soli, gdyby mężczyzna nie uniósł głowy i nie spojrzał prosto w jej oczy.

I on zamarł w bezruchu, ciężko oddychając po niedawnym wysiłku, klnąc w duchu. Przecież to było oczywiste, że w końcu się spotkają. A teraz stała tam, wlepiając w niego najwyraźniej zafascynowany wzrok, tak intensywny, iż poczuł się zakłopotany. Skoro nie chciał jej zabić, trzeba było wsadzić ją z powrotem do poobijanej kapsuły i wysłać na ziemię. Dlaczego nie mógł się na to zdobyć? Dlaczego z całej siły odsuwał od siebie tą decyzję, zasłaniając się nawałem pracy i spraw do załatwienia? Nie spodobała mu się odpowiedź, której udzielił sam sobie. Ale tym razem nie mógł stchórzyć, odwrócić się i odejść.

– Co tu robisz?

Podała mu niewielki skrawek czystego materiału, wygrzebany z kieszeni. Podejrzliwie spojrzał na wyciągniętą ku niemu, drobną rękę.

– Proszę!

– A na co mi to?

Zabolało, kiedy nieoczekiwanie się uśmiechnęła.

– No cóż… – podeszła bliżej i uniósłszy rękę, delikatnie starła mu z twarzy kurz i pył. Znieruchomiał. Jakim prawem?…

Tymczasem ona jak gdyby nigdy nic kontynuowała rozpoczętą czynność. Po chwili pokusiła się, by zejść dużo niżej. Zsunęła dłoń i teraz powolnymi ruchami przecierała muskularny tors, zastanawiając się nad znaczeniem wszechobecnych tatuaży.

– Co ty wyprawiasz? – wściekł się. – To że jeszcze nie kazałem ci skręcić karku, nie daje prawa do spoufalania się!

Nie przestraszyła się i nie odsunęła. Spojrzała tylko w górę, prosto w rozgniewane oczy. Przygryzła dolną wargę, jakby chciała ukryć nagłe rozbawienie.

– Takie to było straszne?

Zacisnął usta i unieruchomił jej nadgarstki, jeszcze bardziej zmniejszając panujący między nimi dystans. Milczał przy tym, bo nie wiedział, co powinien powiedzieć. Mógł oczywiście dać ponieść się złości, ale przez te wszystkie lata, gdy musiał odpowiadać za cały statek i jego załogę, nauczył się panować nad uczuciami. Chociaż gdyby byli tutaj sami… Przypomniał sobie delikatną dłoń, muskającą napięte mięśnie brzucha. I wtedy pojawiło się pragnienie, które z ledwością zdusił, usiłując odzyskać zimną krew.

Amara stała nieruchomo. Nie prowokowała go dalej, bo wyczuła, że nie powinna. Poza tym przyglądało im się teraz kilka osób, w dodatku z potępiającym milczeniem.

– Masz natychmiast wrócić do swojej kwatery. Od teraz zabraniam ci z niej wychodzić, pod groźbą kary.

Nie spytała jakiej. Puścił ją, odwrócił się i odszedł. Tak po prostu. Ale Amara, przyglądając się jego plecom, nie wątpiła, że spełni swą groźbę, jeśli tylko da mu do tego powód. Zbyt wielu świadków przysłuchiwało się tej wymianie zdań. Zrobi to chociażby dlatego, aby uniknąć buntu wśród załogi. Wycofała się, w zamyśleniu przyglądając się wilgotnemu materiałowi, trzymanemu w dłoniach. Posłusznie podporządkowała się rozkazom, choć tylko na tę chwilę. Tym bardziej, że stanęło przy niej dwóch strażników, wyraźnie sugerujących wagę nowych rozkazów.

To dziwne, ale pochłonięta nowymi doznaniami, zapomniała o większości swych trosk. Jakby faktycznie zaczęła nowe życie. Kiedy usiadła na łóżku, przypomniała sobie nagle osłupiałą minę kapitana, gdy niemal pieszczotliwie muskała jego nagi tors. Zachichotała, bo to pozwoliło rozładować napięcie, które czuła.

– Po tylu latach hibernacji jestem jak wtórna dziewica.

Bawił ją dźwięk własnego głosu. Podniecała myśl o tym, co zamierzała zrobić. A dlaczego nie? Co miała tak naprawdę do stracenia?

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Jak nadejdzie zmiana to dodasz swoje aktualne zdjęcie?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Rany! Tak, dodam 😉

  2. J
    Jo
    | Odpowiedz

    Chciałam o coś zapytać, ale nie chcę byś to odebrała źle. Pisałaś, że wprowadziłaś płatne teksty, bo chcesz na tym zarabiać (co jak najbardziej popieram), inaczej będziesz musiała wrócić do pracy. Jesteś zadowolona z tej formy zarobku? W takim sensie, czy jest szansa, że poprzestaniesz na tym a co za tym idzie, będziesz mogła pisać i publikować tak jak do tej pory (mówię o częstotliwości). Pozdrawiam Babeczko i dużo weny życzę oraz życzliwych czytelników 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Powiem szczerze, że na razie badam rynek 🙂 a czas daje sobie do sierpnia, może września. I wtedy zobaczymy :-)))

    • J
      Jo
      | Odpowiedz

      Więc trzymam kciuki, żebyś i Ty i my byli zadowoleni 😉

  3. T
    Tony F.P.
    | Odpowiedz

    Gdzie i kiedy by się akcja nie działa,to najważniejsze są relacje międzyludzkie/demoniczne/kosmiczne/wampirze i jakich by tam Babeczka nie opisała. Mam pojemny umysł, bardzo różną literaturą karmiony, więc i kosmici nie są mi straszni. A ciekawa jestem bardzo, co z tego wszystkiego wyniknie. I jakie historie kryją Amara i Rehn. I czy stworzą własną historię.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Jedno obiecuję – dramatu egzystencji na 300 stron nie będzie, bo po napisaniu takiego czegoś, sam popadłabym w depresję 😉

  4. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    "Z wirtuozerską precyzją, jakby ktoś pociągał za sznureczki" – na komendę jak szczury, prawda? 😉 Wytresowani xd

  5. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko kupiłam tekst a zablokowana jest strona co mam zrobić

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Już działa. Była mała awaria. Jakby coś jeszcze było nie tak, daj znać.

  6. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko więcej więcej 🙂

Napisz nam też coś :-)