Zielone, niebieskie, ona (V)

with 13 komentarzy

niezwykła historia trójkątu miłosnego

Płynęła. Tysiące dłoni kołysało ją do snu, przesuwało się po całym ciele. Ze zdumieniem uświadomiła sobie, że była naga. Chciała otworzyć oczy, ale jedyne co zobaczyła to ciemność. Powoli docierały do niej dźwięki, łagodne, rytmiczne, jakby chciały uspokoić rozedrgane myśli. Poczuła żar pocałunku na ustach, jego wilgoć, smak. Chciała unieść ramiona, ale była taka słaba, bezwolna, zupełnie pozbawiona sił. Biernie poddawała się pieszczotom, leniwie odpowiadała na pocałunki, powoli wynurzała się z mroku. Aż w pewnej chwili jej umysł przeszyła błyskawica. To nie były tysiące dłoni, a zaledwie kilka, może kilkanaście. I nie kołysały jej do snu, a pobudzały, rozpalały.

Odepchnęła je od siebie.

Powróciły, jeszcze bardziej natarczywe, zdecydowane, pożądliwe.

Jęknęła protestująco, chcą się im wyrwać, uciec z nieznanego miejsca, ale na daremnie. Były silniejsze. Drwiły z jej nieudolnych starań, bawiły się z nią. I to nie tylko dłonie, usta również. Chociaż wykręcała głowę, z całej siły próbując uniknąć pocałunków, ktoś przytrzymał ją, zmusił do zamarcia w jednej pozycji. Jej niemy protest nie miał żadnych szans powodzenia. Kim oni byli? Nie miała pojęcia. Miała zawroty, zbierało jej się na wymioty. Czuła obrzydzenie do tych rąk, które tak śmiało sobie z nią poczynały. Teraz zrozumiała, że w szampanie, którym częstowano, musiał być jakiś środek odurzający. Przelotnie zdziwiła się, że tak bardzo zawiodła ją intuicja. I znów zaczęła walczyć, wiedząc jak beznadziejna jest to walka.

Nagle coś się zmieniło. Zniknęły natrętne dłonie, uwolniono ją. Słyszała ostre, pełne wściekłości słowa, lecz nie mogła zrozumieć ich znaczenia. Ktoś chwycił ją i podniósł w górę. Czuła ciepło drugiego ciała, zapach cytrusów i mięty…

– Iago? – wyszeptała, usiłując spojrzeć w górę, ujrzeć jego twarz. – Iago?

– Cicho bądź! – Polecenie było wydane gniewnym, wyjątkowo szorstkim tonem. – Zabierajcie te łapy, bo wam je odstrzelę! A ty idioto co chciałeś tym osiągnąć? Sądzisz że pozwoliłbym ci ją skrzywdzić?

– Iago – powtórzyła, wtulając się w jego pierś. Lecz tym razem było to westchnienie ulgi. Mdłości zniknęły, chociaż nadal kręciło jej się w głowie.

Wnętrze samochodu, chłodny powiew klimatyzacji. Szum silnika i poczucie, jakby pędziła gdzieś w pustkę. Na końcu miękka świeżość pościeli. I ciemność.

***

Kiedy otworzyła oczy, przez moment sądziła, że być może jeszcze się nie obudziła.

Obce mieszkanie, obca sypialnia, obce łóżko.

Tuż obok niego krzesło, na którym zawieszono czystą męską koszulę. Idealnie białą. Tuż obok komplet bielizny z kremowej koronki.

– Iago! – jęknęła, łapiąc się za głowę. Wróciły wspomnienia, lecz były one tak niewyraźne, że nadal wprowadzały niepotrzebny chaos.

Usiadła, opuściła nogi, stopami dotknęła chłodnej, gładkiej podłogi. Wstała, mając nadzieję, że da radę dotrzeć do łazienki, którą dojrzała przez otwarte drzwi po prawej. Weszła pod prysznic, odkręciła wodę i pozwoliła, aby woda spłukała z niej resztki snu. Założyła koszulę, a wilgotne po kąpieli włosy, opadły jej na ramiona.

 Poczuła głód oraz pragnienie.

Kuchnię odnalazła bez problemu. Zresztą, raz już w niej była. Na stole stało śniadanie, świeży sok pomarańczowy i rogaliki. Rzuciła się na to pazernie, pochłaniając w mgnieniu oka, a potem ruszyła na poszukiwanie gospodarza.

Był na zewnątrz. Siedział w wygodnym fotelu, czytał gazetę i popijał kawę. Na nią zwrócił uwagę dopiero, gdy usiadła naprzeciwko.

– Cześć – uśmiechnęła się nieśmiało. Nie miała pojęcia od czego zacząć rozmowę.

Nie odpowiedział. Patrzył na nią z kamienną twarzą, dziwnie odpychającym wzrokiem.

– Czy wczoraj… Nie wiem, co się stało! – rzuciła w końcu desperacko, wyłamując palce. – Ktoś mnie odurzył? Po co?

– Orgia – wyjaśnił krótko. Dziewczyna pobladła tak bardzo, że przez chwilę miał wrażenie, że zemdleje.

– Jaka orgia? – powtórzyła w końcu. – Jak?...

– Ten debil urządził sobie prywatne przedstawienie.

– Twój brat?

– Nie nazywaj go tak!

– Nie będę – zgodziła się potulnie. – Vasco?

– Tak. Masturbował się, podziwiając show. Jego sposób na rozładowanie emocji.

Nie odpowiedziała. Opadła na oparcie fotela, palce zacisnęła na jego poręczach z taką siłą, aż pobielały kłykcie. Wróciło przerażenie oraz obrzydzenie.

– Ohydne – wyszeptała. Innych słów zabrakło. Lecz nad tym wszystkim dominowało rozczarowanie. A więc chciał ją oddać innym? Drań był zdrowo popieprzony.

– Co ty tam robiłeś? – Odważyła się spytać po dłuższej chwili milczenia.

– Byłem gościem.

– Nie rozumiem. Zaprosił cię?

Odłożył gazetę z grymasem zniecierpliwienia na twarzy.

– To klub. Na parterze restauracja, na piętrze hotel. A pod ziemią miejsce dla wybranych. Sala główna, kilka mniejszych sypialni. Oboje do niego należymy, bo właścicielem jest nasz pracodawca.

– Interpol?

– Zgłupiałaś? – roześmiał się cierpko. – Ta praca to pułapka. Zostałaś zatrudniona, bo on sobie tego zażyczył. Obserwował cię, coraz mniej panując nad swoim pożądaniem. W końcu dopadł, w sposób, który nie złamie ustalonych przez niego samego reguł, a jednocześnie pozwoli mu na zaspokojenie żądzy. Odurzono cię, przeniesiono niżej, do jednej z sypialni.

– Skąd wiedziałeś?

– Ptaszki ćwierkały.

– I dlaczego mi pomogłeś?

– Bo nie cierpię gnojka. Swoją drogą musiałaś go nieźle zauroczyć, bo po raz pierwszy w życiu tak się zachowuje.

– Niby jak? – spytała z goryczą.

– Chcesz kawy? – zręcznie zmienił temat.

– Tak, poproszę.

Zostawił ją samą, znikając wewnątrz domu. Laura siedziała otoczona wszechobecną ciszą, z dłońmi leżącymi nieruchomo na kolanach, usiłując pozbyć się napływających do oczu łez. Więc to tak? Liczyło się dla niego tylko jedno – zaspokojenie. Obojętnie w jaki sposób i za jaką cenę. Był nie tylko mordercą, ale i samolubnym, bezlitosnym draniem. A ona przez chwilę miała nadzieję… Miała… Wierzchem dłoni otarła oczy, ale to nie pomogło. Napłynęły nowe łzy, potoczyły się po policzkach, dotarły do ust.

 

KUPUJĘ CAŁY ODCINEK

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, matematyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonim
    | Odpowiedz

    Zdecydowanie za krótko! Babeczko, to opowiadanie to majstersztyk!

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Uczciwie daję kawałki ten samej długości. Po prostu chciałoby się przeczytać w całości 😉

      • Anonim
        |

        Oj chciałoby się. Twoje opowiadania tak wciągają, że jednym tchem się je czyta. Może dlatego ciągle chciałoby się więcej 🙂

  2. J.
    | Odpowiedz

    Co za Vasco… A tak go polubiłam ;/ Kiedy ciąg dalszy? 😀

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Następna środa, minute po północy :-))) Tak jest ustawione z automatu!

      • J.
        |

        Tyle czekania 🙁 Jajko zniosę z niecierpliwości. I paznokcie u nóg zacznę obgryzać 😉

      • Anonim
        |

        Raz na tydzień to zdecydowanie za mało 🙂 Wydaj jakaś książkę, to od razu ją kupię 🙂 Bym mogła czytać, czytać i czytać bez końca 😀

      • Babeczka
        |

        Na razie nie może być więcej, bo nie damy rady się wyrobić 🙁 Już próbowałyśmy, przez jakiś czas opowiadania bezpłatne miały podwójną objętość, ale w nawale obowiązków domowych, dzieciowych i zawodowych, po prostu poległyśmy :(((

  3. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Gdy w poprzedniej części Vasco powiedział, że postara się coś zorganizować, to pomyślałam właśnie o czymś takim – plugawym i wstrętnym. Może to wreszcie da Laurze do myślenia i zrozumie, że jest dla Vasco tylko zabaweczką, chwilową rozrywką i tak naprawdę nie znaczy dla niego NIC. Jest znudzony, a ona dostarcza mu nowych wrażeń. Zresztą, Laura sama nie wie czego chce – bzykanka z Vasco, związku z Iago, wrócić do domu… Iago nie lepszy – prezentuje huśtawkę nastrojów jakby mu się okres spóźniał. I to od dawna:) Weź się chłopie zdecyduj czego chcesz i działaj. Bądźże mężczyzną, a nie gumką od kaleson. Pytanie, czy jakby co, to dla Iago ważniejsza będzie Laura, czy “relikt dzieciństwa, którego w żaden sposób nie potrafił się pozbyć”?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ta gumka kalesonowa mnie rozłożyła :-)))

  4. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Rozczarował mnie Vasco i to potężnie. Iago również do końca nie zachowuje się jak prawdziwy facet. Laura niech się wreszcie zdecyduje. Nie lubię takich bohaterek.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ja wiem, że lepsze są dziewoje, które bronią swych przekonań wątłą lub rozbudowaną piersią 😉 ale z drugiej strony, zastanawiałaś się kiedyś (o własnych doświadczeniach nie wspomnę) jak to jest, gdy cię ciągnie do dwóch chłopa i ciężko się zdecydować na któregoś? 😉

      • Jo Winchester
        |

        W sumie to sama kiedyś się tak zastanawiałam 😉

Napisz nam też coś :-)