Zielone, niebieskie, ona (VII)

with 18 komentarzy

niezwykła historia trójkątu miłosnegoTo kończymy... Jeszcze słówko na temat strony. Tak, dodawanie tekstów troszkę nam kuleje, prosimy o cierpliwość, to prawie koniec i będziemy mogły się zająć tylko pisaniem 🙂

.

Gdy się obudziła, na zewnątrz panował jeszcze mrok. Otarła spocone czoło, a później ostrożnie wyswobodziła się z uścisku męskich ramion. Iago poruszył się niespokojnie, ale nadal spał.

Najpierw skierowała się do łazienki. Opryskała twarz zimną wodą, krytycznie przyglądając się swemu odbiciu. Poczuła głód, więc przeszła do kuchni. Wyjęła z lodówki sałatkę, zastawiła wodę na herbatę. Dopiero po chwili zdecydowała się również na lampkę czerwonego, cierpkiego wina, które wypiła niemal duszkiem. Alkohol nieprzyjemnie podrażnił przełyk, pełnym żaru strumieniem spłynął do żołądka. Zakasłała, sięgając po butelkę wody mineralnej. Przepłukanie ust przyniosło ulgę.

Usiadła przy stole. Jadła sałatkę, patrząc w zamyśleniu na zegar wiszący tuż przy oknie. Już nie pierwszy raz budziła się o tej godzinie. Spocona, przerażona, śniąca koszmar, którego szczegółów nie potrafiła sobie przypomnieć. Czyżby jej sny zaczęły ją zawodzić? Czy to dlatego, że się zakochała? A może powodem było to, iż pokrzyżowała przeznaczeniu plany? Tego nie wiedziała. Czasami zrywała się z krzykiem, budząc Iago, czasami, tak jak dziś, jedynie drżała z przerażenia.

– Co się ze mną dzieje? – Słowa wypowiedziane na głos, pomogły uzmysłowić jej skalę odczuwanego strachu. Brzmiały niepewnie, tchnęły tajemnicą. Z nagłą tęsknota pomyślała o mężczyźnie leżącym w pomieszczeniu obok. Był tak blisko, a jednak czasami wydawało jej się, że dzieląca ich odległość jest nie do pokonania.

Ukryła twarz w dłoniach, pochylając się nad blatem stołu.

– Lauro…

Silne dłonie, bezpieczne ramiona. A jednak obudził się, chociaż wolałaby, aby dalej leżał pogrążony w błogosławionym śnie. Nie chciała go martwić. Tyle razy widziała już pionową zmarszczkę niezadowolenia przecinającą gładkie czoło.

– Śniło ci się coś.

Nie pytał. To było stwierdzenie.

– Dobrze mnie znasz – posłała mu blady uśmiech, pozwalając z powrotem zanieść się do łóżka. – Tak, chyba znów jakiś koszmar. Nie wiem, nic nie pamiętam.

– To coś nowego, prawda?

– Może. Chyba tęsknię za domem – westchnęła, wtulając się w jego gorące ciało całą sobą. Zaciągnęła się dobrze znanym zapachem, palce wplotła w krótkie, ciemne włosy.

– Chcesz wrócić?

– Ja…

Położył palec na jej ustach. Przesunął pieszczotliwie po ich konturze, delektując się miękkością, każdym załamaniem, nieznaczną szorstkością. Był podniecony, ale wiedział, że nie tego potrzebuje Laura. Ostatnio bywała coraz bardziej zamyślona. Oczy miała zmęczone, a pod nimi rysowały się głębokie cienie. Zeszczuplała. Posmutniała. Nie on był tego przyczyną, a męczące nocne koszmary. Najwyraźniej niepokoiły ją, burzyły spokój ducha.

– Dobrze. Daj mi tylko kilka dni na zamknięcie pewnych spraw.

– A praca?

– Wezmę urlop. Albo zwolnię się – wzruszył ramionami. Ten gest przypominał jej dawnego Iago, niedostępnego, oschłego, zimnego. – To drugie tylko wtedy, jeśli nie będziesz chciała już tu wracać.

Nic nie powiedziała, nawet jeśli powinna była zaprotestować. To była jego decyzja i znała go na tyle, żeby wiedzieć, że zdania nie zmieni. Potrafił być równie uparty jak Vasco. Akurat tego wolała mu nie mówić.

– Śpij.

Wpasowała się w jego ciało. Zamknęła oczy. Była pewna, że i tak nie zaśnie, ale nie potrafiła odmówić sobie przyjemności płynącej z bliskości. Nieraz zastanawiała się, czy to ten sam człowiek, który rzucił się na nią z taką wściekłością, gdy go skrępowała. Wiedziała co kryje się w jego sercu, ale nadal nie miała pewności, co siedziało w jego głowie. Jakie demony jeszcze mogła obudzić, przywołać z nicości? Z czym jeszcze przyjdzie jej się zmierzyć? Przegnała teraz te myśli. Były niepotrzebne. Nie tutaj i teraz.

Nie chciała ich.

– Śpij kochanie. – Delikatnymi pocałunkami pokrywał jej włosy i skraj policzka. W jego ustach to słowo było takie niezwykłe, miało taką niesamowitą moc. Jednocześnie pasowało i nie pasowało do tego twardego, bezwzględnego mężczyzny, w oczach którego czasami dostrzegała szaleństwo. Takie samo jak w oczach jego brata, chociaż Iago potrafił lepiej nad sobą panować. A może to nie tak?... Może wcale nie potrafił?

Myśli stawały się coraz bardziej splątane, coraz mniej wyraźne i Laura mimo wszystko zasnęła.

***

Patrzyła na spakowane walizki. Na meble przykryte płachtami białego płótna. Nie lubiła tego mieszkania, bo tchnęło dziwnym chłodem, więc i teraz nie czuła smutku, że wkrótce je opuści. Przeczuwała że już na zawsze, ale to z kolei budziło w niej niepokój.

Od kiedy podjęli decyzję o wyjeździe przestały ją prześladować nocne koszmary. Zniknęły ciemne cienie pod oczyma, zniknął strach, którego cień towarzyszył jej na każdym kroku. Była podekscytowana powrotem, tym, że będzie mogła pokazać Iago ukochane strony, przedstawić go rodzinie. Zdążyła również poznać jego matkę. Niezobowiązująca kolacja nie wniosła do życia Laury nic nowego, bo kobieta wydała jej się kapryśna i nieco wyniosła, chociaż wyglądała również na poruszoną, kiedy Iago dokonał wzajemnej prezentacji. Może by ją polubiła, kto wie, może również znalazłaby w niej przyjaciółkę, ale nie w tak krótkim czasie. Laura nie należała do wylewnych osób, które na każdym kroku zawierały znajomości, otaczając się wianuszkiem psiapsiółek. Była skryta, nieufna i trzeba było wiele czasu, aby nazwała kogoś swym przyjacielem.

Ku jej uldze na spotkaniu rodzinnym zabrakło Vasco. Dobrze, bo nadal ciężko było myśleć o nim bez goryczy. Gdyby nie ten pokręcony pomysł z orgią, kto wie, czy zdecydowałaby się na związek z Iago. Czasami miała wrażenie, że zauroczyło ją dwóch mężczyzn, tak podobnych i jednocześnie tak różnych. Niestety, tylko jeden z nich zrobił wszystko, aby to zauroczenie przekształciło się w miłość. I tylko o tym jednym myślała z rozbrajającą czułością, do tego jednego tęskniła. Za to drugiego coraz bardziej się obawiała. Była pewna, że Vasco się nie podda. Atak był kwestią czasu.

– Witaj Lauro.

Nawet nie poczuła się zbytnio zaskoczona. Tak, atak był kwestią czasu.

– Witaj.

Odwróciła się.

Stał tuż przy wejściu do salonu, oparty niedbale o framugę. Powoli, wystudiowanym gestem zdjął skórzane rękawiczki, nie spuszczając przy tym łagodnie zaciekawionego wzorku z zamarłej w bezruchu Laury.

 

KUPUJĘ CAŁY ODCINEK

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Kornelia
    | Odpowiedz

    Popłakałam się dosłownie. Pokręcone to wszystko. Laura zginęła, Vasco tak naprawdę ją kochał na swój sposób, Iago też. Smutne zakończenie…

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A mnie się objawiła kontynuacja… I tak się waham, bo nie bardzo przepadam za tymi kontynuacjami 😉

      • J.
        |

        Tak, tak, tak! Błagam o kontynuację!

      • Kornelia
        |

        Tak, koniecznie kontynuacja! Babeczko, prosimy z całego serca 🙂

  2. Aaaaa
    | Odpowiedz

    Stradznie smutne zakonczenie.
    Ale opkwiadanie swietne
    Popłakałam sie
    Kocham te opowiadanie

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To pewnie wpływ piosenek Aliny Orlovej. Smutne, nastrojowe, takie z duszą 🙂

  3. Wydra
    | Odpowiedz

    ZaKochałam się w tym opowiadania aż łezka się kręci. Podziwiam za fantazje i świetne pomysły na opowiadania pozdrawiam ❤

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂

  4. Majsan
    | Odpowiedz

    O nieee… Brak heppy endu ma w sobie coś pociągającego, ale zwykle to główny bohater pozostaje w rozpaczy a tu… Dramatycznie zaskakująco:)

  5. SV
    | Odpowiedz

    koniecznie II część, to się nie może tak skończyć, a poza tym uwielbiam Cię czytać!

  6. AW
    | Odpowiedz

    Żadnej kontynuacji! Opowiadanie straci swój czar, tym bardziej zakończenie, które przestanie być zakończeniem. Jest dobrze, tak jak jest.

  7. Monika G.
    | Odpowiedz

    Musi byc kontynuacja! Babeczka! Ty wez mnie nie zostawiaj w takim smutku😭.
    Choc jeden rozdzial wiecej, ze ja jednak odreanimuja ze to tylko sen lub inne majaki od lekow. Czemu!? No czemu ona umiera?! Nie moga zyc dlugo i szczesliwie w trojkacie?

    • Kornelia
      | Odpowiedz

      otóż to! dobrze powiedziane, niech żyją razem w trójkącie 🙂

    • J.
      | Odpowiedz

      Nie, trójkąt by się tutaj nie udał, panowie zbyt hmm… narowiści, a pani za mało wyuzdana 😀 Ale kontynuacja musi być, nie ma zmiłuj 🙂

  8. Babeczka
    | Odpowiedz

    Tak trochę hurtowo odpowiem 🙂 Kontynuacja jeśli nawet będzie, to bez Laury. Pochowałam ją definitywnie i żadnego wskrzeszania nie będzie 😉 Zresztą co za problem nową dziołchę do trójkątu zorganizować? ;D

  9. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    A ja bym prosiła kontynuację “Ja, Baba!”

  10. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Nie ukrywam, że mnie to opowiadanie rozczarowało. Świetna pierwsza część: zagadka, tajemnica, ciut metafizyki, a potem głównie obściskiwanki głównej bohaterki z dwoma, zabójczo przystojnymi i nieciekawymi moralnie, braćmi. Oczywiście, nie mam nic przeciwko obściskiwankom, wręcz przeciwnie:), ale uważam, że to opowiadanie miało potencjał i stać je było na więcej. Zaznaczam, że to moje subiektywne odczucia. Rzadko mi się zdarza, żeby los bohaterów niespecjalnie mnie obchodził, a tak właśnie było w tym przypadku. Śmierć Laury mnie nie zasmuciła i zastanawiam się jedynie jaki będzie miała wpływa na obu braci? Wyprostują swoje ścieżki, czy się stoczą?

Napisz nam też coś :-)