Nikolaj (VII)

with 9 komentarzy

Nie zdradził Stepanowi swoich planów. Po krótkim namyśle zrezygnował też z podróży samolotem, bo to zawsze niosło ze sobą ryzyko, mimo fałszywych dokumentów, którymi od dawna się posługiwał. Zabrał ze sobą dwóch ludzi, w tym Aloszę, bo po głowie krążyły mu dość mętne plany. Miał wrażenie, że zabicie jej wcale nie będzie takie proste.

Gdy zjawili się w wynajętym hotelu, szybko się przebrał, kazał im zostać na miejscu, a sam ruszył w dalszą drogę. Spalała go dziwna niecierpliwość, dręczył niemożliwy do wytłumaczenia głód. Pod zapisany na kartce adres dotarł wynajętym samochodem. Szybko zorientował się, że była to dość słabo zaludniona okolica, a dom, którego szukał, stał na uboczu, otoczony drzewami i wysokim płotem. Jednak nie na tyle wysokim, aby sforsowanie go przyniosło Nikolajowi jakiekolwiek problem. Auto zostawił w sporej odległości, po czym zgrabnie wspiął się na solidnie wyglądający klon i znalazł się w ogrodzie pełnym bujnej roślinności.

Nie wahał się, nie zastanawiał. Pragnienie, aby znów ją zobaczyć pokonało wszystko, zniszczyło cały plan, jaki sobie ułożył. Od kiedy podjął decyzję, że do niej pojedzie, przestał nad sobą panować. Gdyby to nie zabrzmiało śmiesznie, powiedziałby, że spalała go tęsknota…

Sprawdził broń, rozglądając się dookoła. Nie potrzebował tłumika, bo okolica była dość odludna i zanim ktokolwiek się zjawi na miejscu, on zdąży się ulotnić. Chyba mieszkała z dzieckiem, więc zabije oboje. Żadnych świadków i żadnej litości. Właściwie od razu zabije jedynie dziecko, z nią musi sobie jeszcze porozmawiać. Dowiedzieć się kim była i co ich łączyło. Zada niewyobrażalny ból, delektując się przeszywającymi powietrze krzykami, bezgranicznym cierpieniem, świeżym zapachem krwi. Miał w tym doświadczenie i sporo pomysłów do wykorzystania, które nagle stały się mętne, niewyraźne i mało kuszące. Dokładnie w momencie, gdy na progu domu ukazała się kobieca sylwetka.

Nadciągała noc, ale jeszcze nie zapadł zmrok. Zachodzące słońce wydobywało z wciąż wyraźnych kształtów długie cienie, kładące się ze znużeniem na rozgrzanej ziemi. Na ganek wskoczył rudy kocur, prężąc się i domagając pieszczoty. Kucnęła i w zamyśleniu zaczęła głaskać gładkie futerko, powolnymi, leniwymi ruchami. Wyobraził sobie, że w taki sam sposób przeczesuje jego włosy, dotyka twarzy, przesuwa opuszkami placów po skroniach i policzkach. Kocur miauknął i uciekł do wnętrza domu, a wtedy kobieta się ocknęła. Wstała i nadal zamyślona, oparła się o barierkę okalającą ganek. Nagły powiew wiatru szarpnął złocistymi kosmykami, które omiotły jej twarz, ale ona nie zwróciła na to uwagi. Nie mógł wiedzieć, że myślami była w odległej przeszłości, na plaży, wśród szumu fal, z mężczyzną którego tak kochała i którego straciła. A ona nie mogła wiedzieć, że ten mężczyzna stoi kilka metrów dalej i właśnie zamierza ją zabić.

Uniósł broń i wycelował. Tak bardzo chciał nacisnąć spust, ale nie potrafił tego zrobić. Palec trzymał na cynglu i wystarczył jeden ruch, lecz jego ciało i umysł stawiały opór nie do pokonania. Zresztą miał do niej kilka pytań, więc nie powinien strzelać. Uspokojony tą nagłą konkluzją, schował pistolet, po czym zwinnie przekradł się bliżej domu. Panująca dookoła cisza wwiercała się w uszy, a okolicę spowijał coraz większy mrok. Słońce skryło się za horyzontem, a wtedy kobieta westchnęła, z nagłym znużeniem odrywając się od barierki i znikając w głębi domu. Starannie zamknęła za sobą drzwi, ale dla Nikolaja to nie stanowiło problemu, chociaż tym razem nie chciał, aby zbyt wcześnie zauważyła jego obecność.

Podszedł bliżej, zaglądając przez okno. Zobaczył wnętrze kuchni, po której krzątała się kobieta. Była sama, dziecko musiało już spać. Zresztą miał to gdzieś, bo nie ono było celem. Wycofał się i obszedł dom dookoła, sprawdzając, czy będzie miał możliwość wślizgnąć się przez okno. Dostrzegł, że jedno, dość wąskie, jest lekko uchylone. Zgadywał, że musiało prowadzić do łazienki lub pomieszczenia gospodarczego. To mu wystarczyło. Kilka minut później był już we wnętrzu domu, w zagraconym schowku, w którym upchnięto chyba każdą niepotrzebną rzecz. Wężowym ruchem wyślizgnął się na pogrążony w mroku korytarz i wtedy ją dostrzegł, gdy z słuchawką telefonu krążyła pomiędzy jadalnią, a kuchnią. Przez chwilę stał w cieniu, podglądając przez szparę w drzwiach. Podążał spojrzeniem za każdym ruchem smukłej dłoni, pazernie spijał każdy uśmiech pełnych warg i każde wypowiedziane przez nie słowo. Nic ważnego, nawet nie wnikał w sens rozmowy, jaką prowadziła. Nie rozumiał swej fascynacji tą kobietą, ale też z nią nie walczył.

Musiał na nią patrzeć! Na samą myśl, że mógłby dotknąć, przesunąć dłonią po zgrabnym ciele, przeczesać palcami złociste włosy, prawie wariował. A przecież nawet nie wiedział, kim jest.

Nie mógł się powstrzymać. Wysunął się z cienia i przez kilka sekund niczym duch podążał za jej plecami. Później umknął w bok, bo ta zabawa była zbyt ryzykowna. Tylko mrok był jego sprzymierzeńcem, nigdy światło dnia.

Wtedy przystanęła, marszcząc brwi. Powoli obróciła się dookoła własnej osi, ale kiedy nie dostrzegła nic podejrzanego, uspokoiła się. Skończyła rozmowę i odłożyła telefon na stole, a później zmęczonym gestem przetarła oczy. Ziewnęła, niczym zaspany kociak i zgasiła światło, pozostawiając jedynie blask małej lampki. Później lekkim krokiem podążyła na górę, rozpinając bluzkę.

Nie miała pojęcia, że za nią szedł. Bezszelestnie, z oczyma błyszczącymi podnieceniem. Z głodem, który szarpał jego trzewiami, chociaż nie miał fizycznego wymiaru. Z tęsknotą, której nie rozumiał.

Weszła do łazienki, zostawiając uchylone drzwi. Była w domu sama, nie licząc śpiącej córki, więc nie miała się kogo wstydzić. Odkręciła kurki pod prysznicem, zrzucając z siebie odzież. Sięgnęła jeszcze po ulubiony płyn do kąpieli i po chwili delektowała aksamitną miękkością wody.

On też wślizgnął się do środka. Pomieszczenie nie grzeszyło wielkością, więc nawet stojąc przy drzwiach miał doskonały widok.

Kobieta stała tyłem do niego. Włosy pociemniały, nasiąkając wodą, która spływała po szczupłych ramionach, po krzywiźnie pleców, po krągłych biodrach i zgrabnych nogach. Na chwilę odwróciła się, lecz oczy miała zamknięte, aby nie dostał się do nich szampon. Wtedy jego spojrzenie zawisło na jej piersiach, na wzgórku łonowym, na zgrabnie przystrzyżonym trójkąciku. Brzuszek miała lekko wypukły, ale i tak nie potrafił oderwać od niego wzroku.

Znów się odwróciła, a wtedy podszedł bliżej.

Jakby w zwolnionym tempie uniósł ramiona i wnętrzem dłoni dotknął zaparowanej szyby. Drgające nozdrza łowiły wszystkie zapachy, rozgrzanego kąpielą kobiecego ciała, jabłek i cynamonu. A on tylko patrzył, czując jak twardniej jego męskość.

Wycofał się, gdy zaczęła namydlać ciało. Aż za drzwi, chociaż nie zamierzał jeszcze znikać. Rozpiął spodnie i wyjął z nich twardego penisa. Przesunął po nim ręką, najpierw powoli, a wtedy dostrzegł, że i ona oparła się o ścianę. Zamknęła oczy, a smukłe dłonie błądziły po całym ciele, powoli, zmysłowo. W końcu dotarły pomiędzy uda, a wtedy kobieta wydała z siebie zduszony jęk.

Zafascynowany patrzył jak się zaspokaja i sam robił dokładnie to samo. Każdemu jej ruchowi, towarzyszył i jego ruch, a ich podniecenie zsynchronizowało się, zgrało niczym mroczna melodia pożądania na dwa głosy. Krok w krok towarzyszył jej w drodze na szczyt, chociaż gdy ona pojękiwała, on z całej siły zaciskał zęby. Miał wrażenie, że stoi tuż obok, czując ciepło jej ciała, każde jego załamanie, aksamitną miękkość skóry. Podąża nieznanym szlakiem, od ust do piersi, których sterczące sutki lekko drżą pod wpływem pieszczoty jego języka. Później podnosi ją w górę i nabija na swego kutasa, a ona krzyczy, oplatając go nogami. Gorąca i wilgotna cipka dopasowuje się do kształtu penisa, otula go, przynosząc rozkosz nad rozkosze, a te cudowne dłonie dotykają jego spoconej skóry, rzeźbią w niej poemat przesycony słowami ekstazy. Porusza się w niej, najpierw powoli, później coraz szybciej i szybciej, a kiedy nadchodzi spełnienie, krzyczą oboje przeżywając orgazm, który sprawia, że na chwilę trafiają do raju.

Nagle marzenie stało się jawą, gdy kobieta zaczęła szczytować, z jedną ręką pomiędzy udami, a drugą zaciśniętą na piersi, z głuchym jękiem rozbrzmiewającym jękiem w pełnej pary łazience.

Nikolaj! Nikolaj! Nikolaj! – szeptała, delektując się tym słowem, a wtedy on, chociaż zaskoczony i zdumiony, nie był w stanie nad sobą zapanować. Strumień białej spermy trysnął w powietrze, a spomiędzy zaciśniętych warg wydobył się przeciągły jęk.

Kto...? – Oszołomiona Kamila od razu czujnie się rozejrzała, lecz on okazał się szybszy, błyskawicznie znikając za drzwiami. Już dłużej nie czekał. Zbiegając bezszelestnie po schodach, zapiął spodnie. Wiedział, że zostawił po sobie ślady, lecz nie mógł już tego naprawić.

Dopiero gdy znalazł się na zewnątrz, gdy uderzył w niego lodowaty podmuch wiatru, powrócił myślami do tamtego momentu.

Dlaczego krzyczała jego imię?

Komentarze

  1. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Ależ gorąco! Już się nie mogę doczekać ich spotkania twarzą w twarz 🙂

    • A
      Ania
      | Odpowiedz

      Oj, kiedy będzie kontynuacja?

  2. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Ale napięcie 🤩👏💪👌

  3. J
    Ja
    | Odpowiedz

    Super mma nadzieję że w końcu będą szczęśliwy 🙂

    • K
      Kasia
      | Odpowiedz

      Jest moc! 😃

  4. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Nie pamięta jej, ale jego podświadomość już tak. Znając jego będzie zaprzeczał swojemu uczuciu do niej w okrutny, jedyny znany mu sposób.

    • J
      Jopis
      | Odpowiedz

      Nie każ nam długo czekać Babeczko 🙂

  5. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Aga, wrzuć coś kobieto! Tak się rozkręciło, a tu znowu ponad tydzień cisza 🙁

  6. Patrycja
    | Odpowiedz

    😍😍😍

Napisz nam też coś :-)