Wyklęty (XI)

with 16 komentarzy

 

Rozdział 19

Za wąskimi, wysokimi oknami szalała śnieżyca. Gdyby nie magia, do środka co rusz wdzierałyby się mroźne podmuchy. Potężne zaklęcie zabezpieczało zamek przed zmienną pogodą, a kolejne podtrzymywało ogień w kominku.

Azack nie spał. Nie mógł. W jego umyśle panował zamęt, dusza zdawała się rozszarpywana przez dwie przeciwstawne sobie siły. To mrok walczył z uczuciem, które narodziło się w jego sercu. Walczył, bo tak naprawdę El nie zdawała sobie sprawy, jak ciężko było mu zaakceptować miłość, którą do niej żywił.

Usiadł, opuszczając bose stopy na zimną, kamienną podłogę. Pochylił się, we włosy wplótł palce. Siedział tak zgarbiony bardzo długo, zastanawiając się, co powinien z tym wszystkim zrobić, jak postąpić. Szept w jego duszy nie umilkł, przeciwnie, wydawało się, jakby był coraz silniejszy, pewniejszy swego.

Kiedyś wszystko było o wiele prostsze. Nauki w szkole nie przynosiły satysfakcji. Chciał wiedzieć więcej, dużo więcej, lecz zbesztano go za nieostrożność. Zawsze było mu mało, zawsze był zbyt niecierpliwy. Później został wykluczony, gdy otwarcie powiedział, co sądzi o wszelkich zapobiegawczych głupotach. Nazwał Radę podstarzałymi konformistami, którzy to, co nowe, nazywają wyłącznie złem. Odebranie mu tytuły i przywilejów, napełniło go goryczą i żądzą zemsty. Wtedy odnalazł go Piron, oferując tak wiele, że zachłysnął się tym wszystkim, jak smarkacz pierwszym łykiem wina. Bez wahania opróżnił butelkę do dna i okazało się, że jest za późno na powrót. Wkroczył na ścieżkę mroku, zmienił sojuszników i przyłączył się do spisku, który miał na celu przejęcie władzy.

Nawet teraz wspomnienie bitwy, w której pokonali wojska Krainy Dolin oraz wspomagających je czarodziejów, napełniało go złą radością i satysfakcją.

Wstał i nagi podszedł do okna. Lekki chłód przyjemnie pieścił rozgrzaną skórę. Oczy Azacka błyszczały, lecz był to blask pełen zła. Stanął dokładnie pośrodku, rozłożywszy szeroko ramiona, jakby chciał kogoś powitać. Poczuł też ulgę, bo szepty, które nagle pojawiły się w jego głowie, zaczęły zagłuszać myśli.

– Azack?

Głos przypominał tchnienie wiatru, ale czarnoksiężnik drgnął, jakby smagnięty biczem.

– Coś się stało?

– Nie, nic! – warknął, zaciskając zęby. Jego ramiona opadły, ciało się rozluźniło. Zaraz potem znów gwałtownie napięło. Odwrócił się na pięcie i jednym susem dopadł siedzącej na łóżku El. Nie, nie chciał zrobić jej krzywdy. Opanowało go pożądanie. Tak nagłe i niespodziewane, że całkowicie przestał się kontrolować.

– Co ty...?

Wgryzł się w jej usta. Brutalnie unieruchomił ramiona, kolanem rozsunął uda. Wszedł w nią tak silnym ruchem, że krzyknęła głośno. Ale to nie był koniec. Zachowywał się, jakby całkowicie postradał rozum, jakby istniała w nim tylko mroczna część natury. Rżnął ją jak zwierze, bez chwili wytchnienia, bez litości, bez jakiegokolwiek głębszego uczucia. Twarz spływała mu potem, biodra poruszały się w szalonym rytmie, palce zaciskały się na drobnych nadgarstkach, pozostawiając na nich purpurowe ślady. A oczy błyszczały czymś, czego El jeszcze nie widziała, czymś nieludzkim, złem, którego nigdy nie spodziewała się w nich dojrzeć.

– Przestań! – krzyknęła, bo tak brutalne zachowanie miało swoje skutki. Każdy kolejny ruch, zamiast przybliżać ją do spełnienia, zaczynał sprawiać nieoczekiwany ból.

Lecz on nie słuchał. W piorunującym tempie zbliżał się do końca. Zanim eksplodował, pochylił się i złapał zębami skórę na jej ramieniu. Smak krwi i orgazm, splotły się w jedno. Krzyczał, wyginając całe ciało w łuk. A potem po prostu opadł w dół.

– Ty bydlaku! – jęknęła, spychając go na bok. Z rany w pobliżu obojczyka, płynęła krew. Lecz to nie był problem. Jedno zaklęcie i rana momentalnie się zasklepiła.

Z całą resztą nie poszło już tak łatwo.

Stała obok łóżka, owinięta kocem, drżąc i patrząc na leżącego w bezruchu czarnoksiężnika. W końcu i on się ocknął. Niemrawo poruszył głową, zamrugał oczyma.

Potem też się podniósł, usiadł na skraju łóżka.

– El… – wyszeptał, wyciągając ramiona, żeby ją przytulić. Lecz ona z całej siły wymierzyła mu policzek.

– Obiecywałeś mnie nie krzywdzić!

Nie wiedział, co powiedzieć. Tak jak nie umiał opisać słowami tego, co go opanowało, kontrolowało jeszcze przed chwilą jego poczynania.

– El! – powtórzył błagalnie.

– Nie! Nie dotykaj mnie! – Brwi miała surowo ściągnięte, w oczach gniew. Ramiona Azacka opadły. Miała rację. Obiecał. I tak szybko złamał swą obietnicę. Wstał skulony, sięgając po leżące na podłodze ubranie. Bez słowa nałożył je na siebie, podczas gdy ona stała obok, łykając łzy. Była wściekła, a jednocześnie nigdy wcześniej nie czuła się tak zawiedziona. Jak on mógł? Co go opętało?

Drgnęła, gdy odwrócił się, kierując ku drzwiom. Złapała go za rękę i zatrzymała, a potem przytuliła się do niego z całej siły.

– Nie – wyszeptała.

Zamknął ją w ramionach, czule w nich kołysał, pokrywał pocałunkami włosy i twarz. Ale nie powiedział ani jednego słowa. Nie znalazł takich, które byłyby odpowiednie. Bo zrozumiał, co się stało. Ta obca siła… W końcu jej się udało złamać jego zaklęcia. Dlaczego akurat teraz? Tego nie wiedział.

W tym wypadku mógł zrobić tylko jedno. Natychmiast ruszyć w drogę. Sam.

Azack zamknął oczy, czując jak pod powiekami piekące łzy. A przecież nawet nie pamiętał, aby kiedykolwiek umiał płakać. Nie chciał tego, nie chciał samotności, ale nie miał wyboru. Jakaś część jego duszy popadła w euforię, gdy zdecydował się na podróż. Ta najmroczniejsza, ta, o której najchętniej by zapomniał.

– Ciii, będzie dobrze – szeptała El, scałowując słoną wilgoć z jego policzków. To, że płakał, wstrząsnęło nią podwójnie. – Będzie dobrze, zobaczysz.

Potwierdził skinieniem, ale gdyby mogła widzieć jego oczy, zrozumiałaby, jak bardzo w to nie wierzył. Nie wierzył, bo szepty w jego głowie stały się siłą, której nic nie mogło się przeciwstawić.

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Postaram sie streścić w 3 słowach:
    Tajemnica goni tajemnicę.

  2. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Podoba mi sie 😁

  3. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    Przeczuwam walkę, w której zginie albo El albo Azack. Chyba Azack, bo El wystepuje we fragmencie Wilka.

  4. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Coś mi się wydaje, że zło, które porwało Azacka nie będzie chciało tak łatwo go oddać. A może zechce okiełznać również El, skoro jest takie potężne? W każdym razie mam wrażenie, że coś się stanie. Coś niekoniecznie dobrego dla naszych bohaterów. Bo czy zawsze muszą być szczęśliwe zakończenia?

  5. Babeczka
    | Odpowiedz

    A mówiłam, że coś zrobię Azackowi, bo nie komentujecie ;-))))

  6. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    No przepraszam bardzo, co znaczy „nie komentujecie”?! Proszę karać cichych (nie pisatych) wielbicieli Azacka, El, czy też opowieści samej w sobie, ale nie czytelników ze 100% frekwencją – żadnego L4, urlopu na żądanie, nieusprawiedliwionej nieobecności – jesteśmy, czuwamy, kochamy:) A czasami się czepiamy tego i owego:) Tak dla równowagi. Komentuję dopiero teraz, bo raz, że Harry Hole rządzi (wciąż! Harry to nałóg), a dwa, że pogoda taka, że grzech w domu siedzieć – przez ten świąteczny weekend natrzaskałam takich zdjęć na spacerach, że trudno mi się od nich oderwać. Aż szkoda, że nie mogę Wam tu tych cudów pokazać – niektóre klimatycznie blisko Azacka:)
    A co do tejże najświeższej części opowieści – podoba mi się bardzo. Głównie dlatego, że El wykazała się dojrzałością, mądrością i odwagą. Odwagą ocierająca się o głupotę, ale co innego miałaby zrobić? Wrócić do domu, wyjść za mąż i udawać, że pewne wydarzenia nie miały miejsca? Miałaby zapomnieć o Azacku? O tym, co się między nimi wydarzyło, co czuła, czego doświadczyła? I czego pragnie? A raczej – kogo pragnie? I kocha? Zwłaszcza, że wie, że Azack odwzajemnia jej uczucia? Krucjata El to nie tylko walka z tym jakimś największym złem, ale w dużej mierze, to walka o Azacka – o jego duszę. Walka o Azacka, którego El pokochała. Hmmm… co El rozumie przez „cząstkę mężczyzny, którego kochała”? Miłość, wspomnienia… czy Azaciątko?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Tony, czy O Harrym Hole trzeba czytać w jakiejś kolejności? Bo przyznam się, że przez święta łyknęłam Pentagram i właśnie zauważyłam, że to cykl książek. A nie mam wszystkich książek o nim w domu, więc czekają mnie zakupy.

      • T
        Tony Porter
        |

        Jo, witaj w klubie – ja też zaczęłam czytać od środka:) Ale jak już sprawdziłam w necie, że o Harrym jest cały cykl, to czytałam po kolei. I tak, zdecydowanie należy czytać chronologicznie. Ja mam większość tytułów w pdf, więc jeśli byś chciała, to mogę Ci podesłać.

      • Jo Winchester
        |

        Pentagram był świetny i pochłonęłam go w dwa dni. Byłoby szybciej, ale niestety całego wolnego czasu nie mogłam poświęcić na czytanie. Co prawda nieco rozczarowało mnie wyjaśnienie motywu morderstw, ale książka i tak trzymała w napięciu do ostatnich stron. Jeśli to nie problem, to poproszę 🙂 Papierowe wersje i tak kupię kiedyś, ale kiedy to będzie, to jeszcze nie wiem.

      • T
        Tony Porter
        |

        Mnie mocno zaskoczyło, kto okazał się mordercą, bo tej akurat osoby w ogóle nie brałam pod uwagę. Nesbo podrzuca mnóstwo fałszywych tropów i ciągle zwodzi na manowce. Ja z rzadka kupuję książki, bo po prostu nie mam już na nie miejsca. Zapisałam się do biblioteki.

      • Jo Winchester
        |

        Ja tak samo. Obstawiałam kogoś innego, ale nie prawdziwego mordercę. I to właśnie jest piękne. Kiedy niemal do ostatnich stron nie wiadomo, kto odpowiada za zabójstwa. Tony, zabójstwa 🙂 Harry ciągle poprawiał, jak ktoś mówił morderca. A Łowców głów czytałaś?
        Nie mam aż tak dużo książek, więc na razie kupuję.

      • Babeczka
        |

        Po pierwszej części Milenium, gdzie już przed połową domyśliłam się, kto jest mordercą – znaczy się intuicja kobieca 😉 trochę się zniechęciłam do skandynawskich kryminałów. Książka spaślak, dużo pisania, mało konkretów, strasznie to wszystko rozwleczone. I od razu dodam, że Kinga uwielbiam, a też ma spaślaki :-))) Powiedzmy, że autor mnie nie zaskoczył, jedynie co do szczegółów, to trudno było wszystkie zgadnąć, sam wybór mordercy przewidywalny.
        Spróbuję z Jo Nesbo, zobaczymy czy królowej Agacie dorównuje i czy mnie zaskoczy 😉 Pierwszy Człowiek- nietoperz? Tez pytam, bo mam nadmiar na półkach i już nie wiem, gdzie to upychać ;-(

      • T
        Tony Porter
        |

        Jak na razie czytałam tylko cykl o Harry – teraz wezmę się za pozostałe pozycje. Zaraz po „Łowcy Snów” i „Cmętarzu zwieżąt” Kinga – teraz te są na kolejce:)
        Miałam podobnież i dlatego omijałam książki Nesbo szerokim łukiem – jak tylko widziałam hasło typu: „Następca Stiega Larrsona”, to traciłam zainteresowanie. Wedle mnie Nesbo jest o wiele lepszy. No właśnie, gdzie to upychać? A półki trzeszczą w szwach:)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ja dobrze wiem, że ty to masz obecność 100% 😀 Na dodatek te komentarze są takie soczyste!

      Oczywiście żartowałam, bo Wyklęty już napisany i nawet wrzucony w zaplanowane aż do końca maja :-))) Jak jesteś z nami na motylowej grupie na fb, to tam możesz wrzucić fotki, może i niezbyt tematycznie, ale wiosną najpiękniejsze wychodzą 🙂

      • T
        Tony Porter
        |

        A dziękuję bardzo, dziękuję:)
        Uśmiercenie Azacka byłoby z Twojej strony dużym błędem – El na pewno by Ci tego nie darowała. Strach pomyśleć, jakich czarów by użyła:)
        Z fotkami mam ten problem, że mam ich mrowie a mrowie, i nie wiem, które wybrać.

Leave a Reply