Wyklęty (XII)

with 10 komentarzy

 

Rozdział 20

– Azack! – Jej głos niósł się po pustych komnatach, szerokich korytarzach i rozległym dziedzińcu. Obok niespokojnie kręcił się Nuki, jakby i on nie rozumiał, gdzie się podział czarnoksiężnik.

Wszystko tak dobrze się układało, aż do ostatniego wieczora. Wtedy, ten jeden raz pojawił się Azack, jakiego jeszcze nie znała, bezlitosny, zimny, prawdziwy sługa zła. Na początku była pewna, że zrzucił maskę, lecz kiedy dostrzegła łzy spływające po szorstkich policzkach, ból w głębi ciemnych źrenic, zrozumiała z czym tak naprawdę musiał się mierzyć od samego początku ich znajomości.

Miał rację mówiąc, że nawrócenie nie jest możliwe. Tylko ona naiwnie wierzyła, że wszystko potoczy się gładko, bo skoro się kochają…

Tuliła Azacka w ramionach, aż oboje nie zasnęli. Nic nie mówiła, bo żadne słowa nie potrafiły oddać tej mieszanki strachu, złudnej nadziei oraz postanowienia, że nigdy się nie podda. Nigdy, dopóki chodziło o niego.

Tylko gdy się obudziła, leżała już sama w ogromnym łożu, ogień w kominku dogasał, a nieopodal stał wilk, cicho powarkując. Czarnoksiężnik zniknął, chociaż na miejscu został jego miecz oraz koń. Sprawdzała każdą komnatę, aż w końcu trafiła w to miejsce.

Nie przyglądała się księgom, których oprawy lśniły od ciemnej czerwieni i ociekały połyskującą czernią. Jej wzrok przykuł pojedynczy arkusz pergaminu, na którym napisano w pośpiechu kilka słów.

El, nie szukaj mnie. Ja już jestem martwy. Znajdź Rothara i powiedz mu, żeby przygotowali się na wojnę, jakiej jeszcze nie znają. To koniec. Kocham cię, moja panno czarodziejko.

Poszczególne elementy ułożyły się w doskonały wzór.

Mówił o mocy, która go atakowała, która chciała uczynić z niego posłusznego pionka. Wspominał, że to coś nieznanego, kompletnie nieludzkiego. Wspomniał też, że otoczył się barierą stworzoną z zaklęć i wiedzy.

Azack nie zniknął, bo przeraził się mroku własnej duszy.

Uciekł, bo runęły mury i tamto coś przejęło nad nim władzę. Nie do końca, bo był jeszcze zdolny do napisania tych kilku zdań, ale było to kwestią czasu. Straciła swojego czarnoksiężnika, zanim go odzyskała.

– Nie ma takiej opcji! – wysyczała El, a później spojrzała na Nukiego. – Przygotuj się, ruszamy w drogę. Nie mam pojęcia w jakim kierunku, ale…

Zmarszczyła brwi, gdy dotarło do niej telepatyczne wezwanie.

– Do stu… – wymamrotała. – Jeszcze ich mi tutaj potrzeba.

Zdawała sobie sprawę, dlaczego Rothar zjawił się osobiście, lecz mimo to nie czuła strachu. Nie pozwoli się ani pojmać, ani wydać za mąż, ani cokolwiek innego. Jej plan był jasny i czytelny – musiała wyruszyć na poszukiwania Azacka. To całe towarzystwo może sobie wsadzić gdzieś kwestie bezpieczeństwa, sojuszu czy naruszenia zasad.

Zatrzymał się przed bramą, bo czar rzucony przez obecnego właściciela okazał się zbyt silny nawet dla Rothara. Trochę mu to było nie w smak, ale pomyślał, że nie ma czasu na urażoną dumę. Zwłaszcza gdy pomiędzy potężnymi, dębowymi wrotami pokazała się kobieca sylwetka.

– Cóż za poświęcenie – powiedziała z ironią El i już widział, że nie będzie łatwo. Nakreślił w powietrzu pewien znak, a ten zalśnił srebrzyście i taki pozostał.

– Zaskoczę cię, ale nie zamieniłam światła na mrok. Skąd tak dobrze wiedziałeś, gdzie leży ta twierdza?

– Nie wiedziałem, bo nigdy nie chciałem wiedzieć. Podążyłem śladem krwi.

– Krwi? – zaciekawiła się. – Braterskiej?

– Powiedział ci?

– Tak.

– Więc mogę przyznać, że właśnie braterskiej. Więzy rodzinne i odpowiednie zaklęcie, to niezwykle mocny czar.

– Więzy? – Oczy El zabłysły. – Czy teraz też mógłbyś to zrobić? Odnaleźć jego trop?

– Czyli jednak nie ma go tutaj.

– Nie – westchnęła. – Zostawił list, w którym kazał, abym do ciebie wróciła i ostrzegł przed nadciągającą wojną.

– Zło nigdy się nie zmieni.

– Jakie zło? – prychnęła z irytacją. – Cały czas ostrzegał nas przed nieznaną mocą, jednocześnie próbując się przed nią bronić. Wczoraj – głos jej nagle zadrżał – przegrał. My także – dodała nagle, zdając sobie sprawę, jak potężnym przeciwnikiem był mężczyzna, którego kochała. – Prawda?

– Być może. Wciąż mamy ciebie.

– A ja mam inne plany niż wy. Muszę go odnaleźć. Nie jestem z nim spokrewniona, ale ty – wskazała palcem na Rothara – ty jesteś.

– Nie – zaprzeczył ruchem głowy. – El, to zły pomysł. Jeśli nie kłamał, to dla niego jest już za późno. Ten byt jest zbyt potężny. Wieki temu nawet nasza legendarna czarodziejka i troje współpracujących z nią demonów wspólnie nie potrafili go zgładzić. Zwabili do kryjówki, uśpili i otoczyli murem, lecz jak widać ten mur runął. Czeka nas piekło, więc musimy zjednoczyć siły.

– Chwila… Lekceważyłeś moje słowa, nie wierzyłeś bratu, a teraz mówisz, że wiedziałeś, co to za zagrożenie? – Zmarszczyła brwi. Dziwne, nieuchwytne wspomnienie pojawiło się w jej głowie i zaraz zniknęło. Wspomnienie dotyczące jakiejś wyprawy i zaginięcia dwóch adeptów magii. Co to było? I dlaczego akurat teraz o tym pomyślała?

– Nie lekceważyłem. Bałem się, że mówi prawdę, ale nie zlekceważyłem. El, wracaj z nami. Jeśli mam rację, to Azack sam wkrótce zjawi się w Krainie Dolin.

– To już nie będzie on – pokręciła głową.

– Nie dogonisz go. Teleportował się.

– Dokąd?

– Nie wiem. Siła jego zaklęcia okazała się zbyt mocna, abym mógł go namierzyć. On już wpadł w pułapkę, pewnie już nawet nie jest sobą.

– Wiesz więcej niż mówisz.

– Powiem wszystko, ale wracaj ze mną. Nie pominę żadnego szczegółu. – Rothar wyglądał na wyjątkowo zmęczonego, chociaż miała wrażenie, że było to zmęczenie duchowe, a nie fizyczne. – W zasadzie najlepiej byłoby zapakować wszystkich mieszkańców i uciekać za morze, ale to wymaga czasu. Nie zdołamy ocalić nawet połowy, zresztą i tak wróg podąży za nami.

– Z góry zakładasz porażkę?

– Właśnie dlatego, że wiem więcej niż ci powiedziałem.

Zapadła cisza. El miarowo postukiwała palcami w kamienny mur, zastanawiając się, jak powinna postąpić. Mistrz nie był z nią szczery, a ona miała wrażenie, że powinna pamiętać o pewnym mało ważnym wydarzeniu, które dopiero teraz zyskało znaczenie. Gdyby sobie o nim przypomniała, reszta stałaby się o wiele łatwiejsza.

– Dobrze – postanowiła. – Wrócę, ale chcę wiedzieć wszystko, każdy szczegół. I żadnego ślubu, zrozumiałeś?

– W tej sytuacji, to jakbym popełnił samobójstwo.

– Zabieram ze sobą jego – wskazała na stojącego nieopodal wilka – i żeby nikt nie ważył się, go skrzywdzić!

– El, to…

– Wiem, kim jest. Idę po konie, zaczekaj tutaj na mnie – rozkazała.

Jej serce pragnęło podążyć w zupełnie innym kierunku, ale rozum podpowiadał co innego. Musiała zdobyć jak największą wiedzę, musiała też zrozumieć, czym tak naprawdę jest zagrożenie, to coś, czego tak bardzo obawiało się dwóch najpotężniejszych magów tego świata. Wiedziała już, że nie było związane z demonami, ale to za mało.

Mogła się tymczasowo wycofać, mogła pomóc Radzie i Rotharowi, mogła też zdobyć wiedzę o wrogu, ale jej celem zawsze będzie Azack. Nie zostawi swojego czarnoksiężnika, nie uwierzy, że on naprawdę odszedł. Żadna siła, nie wiadomo jak potężna, nie odbierze jej mężczyzny, którego kochała.

Komentarze

  1. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Ja mam nadzieję, że to jakieś żarty/sztuczka/cokolwiek i Azack żyje!!! Ty mi nie każ złościć się już od poniedziałku!!!😉

  2. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Ze co, ze to juz koniec? Ze Azack nie zyje? Powaznie..? 🤨I jak tu normalnie zacząć tydzień jak Ci juz poniedziałek psują !!! 😠Wrrrr… mam nadzieje ze okaże sie ze pamięta jeszcze jedno zaklęcie, ktore chroni jego bo inaczej to ja nie wiem… 🤷‍♀️ Brakuje mi słów i jest mi tak smutno 😫😥

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Może zastąpimy go kimś ciekawszym? ;-D

      • Jo Winchester
        |

        Proponuję Gargamela ze Smerfów 😀

      • Babeczka
        |

        A może Pioruna? TEGO Pioruna :-)))

      • Jo Winchester
        |

        BIORE! Z całym dobrodziejstwem inwentarza 😀

      • Babeczka
        |

        Nawet w konwencję Wyklętego by się wpasował 😀

  3. Babeczka
    | Odpowiedz

    Mam nadzieję, że z newsletterem nie było problemów, bo mój komp odmówił w sobotę rano posłuszeństwa, zawieszając się przy 35% aktualizacji… Dlatego proszę się nie zdziwić, jeśli w czwartek nie ukaże się kolejna część Nemezis – mam dostęp do motylowego konta, ale nie do własnego dysku 🙁

  4. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Nie no, wyjedzie człowiek na tydzień, a tu już mu ulubionego bohatera wysyłają w nicość. Podłość ludzka nie zna granic:) A tak na serio, to po pierwszym przeczytaniu pomyślałam: „Ok, no dobra, Azack musiał zginąć, żeby odkupić swoje grzechy, a i pozbył się zła wszetecznego, mieli z El swoje 5 minut – dobra jest”. Jednakże po ponownej lekturze tejże wstrząsającej części pomyślałam sobie, że nie, że to wcale nie jest ok, żeby Azack ginął, bo El go kocha, jest między nimi niezwykła więź, nie po to się spotkali w tym szalonym świecie, żeby zaraz się utracić, a Azack powinien dostać jeszcze jedną szansę. Skoro kiedyś nie potrafił zabić brata, to znaczy, że nie jest zły do szpiku kości, tylko trochę mniej. Owszem, zło go pociąga na maksa i nie ma opcji, żeby został grzecznym chłopcem, ale to nie znaczy, że musi robić za największe zło. A El? Śmierć Azacka będzie dla niej końcem świata. Uważam, że tych dwoje zasługuje na coś więcej. Na wspólną przyszłość. Szacun dla Rothara, że się postarał i przybył w odpowiedniej chwili. I nie bawił się w umoralniające gadki, tylko działał. Z doświadczenia (książek:)) wiem, że z magią na dwoje babka wróżyła – są zaklęcia nie do ruszenia i takie, które można obejść – między wierszami wiele zdarzyć się może.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ja cię pocieszę, że do poniedziałku niedaleko 😉

Leave a Reply